W3C: standard – twój wróg?

Jeszcze nie tak dawno, uważałem, że przesadne trzymanie się standardów to przejaw nerwicy natręctw i rozrzutność czasu.

Jednak lektura paru pozycji dotyczących technik SEO, w ciągu paru godzin wyleczyła mnie z tego błędnego przekonania.
Od paru dni, wyrywkowo przeglądam swoje strony – i poprawiam co popadnie co przyprawia wprawdzie o lekką rozpacz – ale wyniki są obiecujące.
Najwięcej jednak i tak skorzystają klienci. Obecny projekt – serwis Eneos – wykonany jest z pietyzmem i dbałością o konstrukcję kodu – jak nigdy dotąd.

Nagle okazuje się też, że nawet plugawy IE6 daje się ujarzmić znacznie łatwiej, kiedy każda linia kodu wolna jest od najdrobniejszych błędów i nadużyć.

Higiena, higiena, higiena…
Na nic duma, na nic upór. Czasem trzeba się ugiąć – pod presją słusznych argumentów.

Skądinąd – ciekawe jak łatwo sprostać oczekiwaniom wyszukiwarek poprawiając wyszukiwalność. Znacznie łatwiej jednak stworzyć poprawny projekt – niż poprawiać już popełnione błędy…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *