Przed chwilą trafiłem na bardzo użyteczny blog, człowieka, kóry nie dość, że para się devel;operka Conrete5, to do tego jeszcze zamieszcza na swojej stronie poważne ilości bardzo użytecznych informacji z zakresu webdev. (PHP/Javascript i masa framework-owych historii.
Oprawa bloga nie jest może szokująca – ale zawartość – nadrabia nadwszechmiar.
Polecam szczególnie tipsy dotyczące TinyMCE i jego dostosowywaniu. Miło trafiać na takie kąski.
Polecam zrobić zakładkę: CodeBlog.ch
Jest nowoczesny, wygodny i miły w użyciu…
Niestety, przy dłuższej znajomości przejawia pewne braki.
Zgodnie z oczekiwaniami, poważne “wzięcie na warsztat” obnażyło klika słabości tego narzędzia – i trochę o tym napiszę – bo choć poczynione odkrycia trochę martwią – częściowo dają się obejść lub zniwelować.
Trzeba też wspomnieć o miłych zaskoczeniach, dzięki którym – C5 może nie stanie się od razu idealnym substytutem innych CMS-ów jakich używam – ale z pewnością jest znakomitym, godnym polecenia narzędziem do wygodnego budowania stron www – średniej/mniejszej skali, tym bardziej, że rozwija się dość dynamicznie i raczej można liczyć na to, że wspomniane tu wady wkrótce znikną – może tez za moją sprawą, bo nie omieszkam zgłosić kliku postulatów autorom C5.
Co na wstępie trzeba wiedzieć o C5?
Po pierwsze – pojedyncza strona to nie strona ani nawet nie “węzeł” w typowym, CMS-owym znaczeniu.
C5 posiada “kolekcje. Posiadają te same atrybuty co strony w innych środowiskach. A skąd ta nazwa?
Otóż na każdej ze stron, w każdym z predefiniowanych przez szablon, pól edycyjnych możemy zamieścić dowolną liczbę tzw. “bloków”, czyli części funkcjonalnych, wśród których “z biegu” C5 oferuje choćby galerię, formularz wyszukiwania, slideshow, media (flash, streaming itp.) – czy najbardziej podstawowe i najistotniejsze – czyli filtrowaną treść html (z użyciem edytora WYSIWYG – MCE, lub czysty, niczym nie ograniczony html – pisany “ręcznie”.
Stąd termin “kolekcja” jest wyrażeniem trafnym. Samo organizowanie kolekcji w strukturę drzewiastą, jest już jak najbardziej typowe.
Read more…
Jako, że Concrete5 trafił na warsztat, oczywistą konsekwencją jest praca nad “skórkami” / template-ami dla tego narzędzia.
Jak się okazuje, autor – jak przystało na kreatywnego użytkownika Maca – przygotował sympatyczny screencast stanowiący wprowadzenie do projektowania szablonów – czy wręcz przerabiania makiet html na natywne szablony dla C5.
Jak widać, konstrukcja szablonów nie jest wcale przesadnie zawiła. Zaskakująco proste jest też aplikowanie logiki służącej definiowaniu pól “edycyjnych” naszego szablonu.
Screencast dostępny jest tutaj – podobnie jak masa innych, wartościowych informacji na temat budowania z użyciem “cementu”
Jeszcze tylko kilka tricków związanych z poprawianiem “wydolności” C5 i będzie można uznać, że to nasza nowa, pełnoprawna zabawka.
Raz już zmierzyłem się z “betonem” – i uznałem, że mimo swych zalet, “kustomizacja” tego cms-a jest dość kłopotliwa.
Może to już starość (w sensie – starcza mądrość i dystans
) – a może zwyczajnie oswojenie się z innymi, jeszcze bardziej zakręconymi rozwiązaniami – sprawiły, że drugie starcie z betonem wypadło lepiej, dzięki czemu powstaje właśnie kolejny serwis, oparty właśnie na C5.
Nietypowe, acz ciekawe podejście do kwestii zarządzania treścią sprawia, że warto zaproponować go klientom, jako nowoczesną alternatywę dla oklepanych, popularnych rozwiązań.
Nie ma też co ukrywać – system z biegu gotów jest do bardzo wydajnego wstrzykiwania treści dzięki wielu ułatwieniom.
Jedyne czego brakuje – to możliwość użycia predefiniowanych funkcji / modułów bezpośrednio w szablonach. Przy dużej liczbie podstron, może to być nieco uciążliwe (niektóre, dynamiczne elementy stron dostarczane przez dodatkowe moduły, często trzeba dodawać ręcznie).
Jenak wobec wielu innych jego zalet – wart jest rekomendacji.
Na pewno nie raz jeszcze pojawi się wpis na temat adaptacji C5 na moim blogu.