Mojave: Nowe, lepsze wcielenie OSX.

Dawno nie pisałem i co ciekawe – mój ostatni wpis dotyczył przejść z poprzednią wersją OSX – (tfu)  10.13.
Nie byłem jedyną osobą z tymi problemami, ale jak się okazało – sporo osób, przy upgradzie nie doświadczyło wspomnianych problemów. Mądrzejszy o doświadczenia, przyjrzałem się co przynosi nowa wersja OSX – 10.14 (Mojave) i podjąłem się upgrade-u swojego Maka o 2 wersje.

Uprzedzę, że nie będzie to bardzo długi tekst – bo tym razem odbyło się bez traum. Podzielę się jednak na szybko wrażeniami z użytkowania samego systemu i jego nowych “ficzerów”.

Szybki upgrade.

trzeba uczciwie przyznać, że jak na tak duży upgrade – do tego o 2 wersje na raz – proces odbył się sprawnie 0 i o dziwno bez przykrych niespodzianek.

Prócz zrzutu nowych binariów, podczas instalacji doszło też do konwersji systemu plików co poprzednim razem było przyczyną moich frustracji i powrotu do starszej wersji systemu.

Tym razem jednak Adobe było przygotowane – co więcej, z agent Creative Cloud sam zachęcał mnie do aktualizacji systemu – co nie mało mnie zaskoczyło.

Pierwsze wrażenie.

System wreszcie zawiera . wizualną zmianę – najlepiej widoczną kiedy użyjemy nowego trybu kolorystycznego.

Tryb “ciemny” jest tym co lubią ludzie ze wzrokiem utkwionym w IDE, kod lub zdjęcia – jest pasywny i oszczędza oczy. Mnie przypadł do gustu od razu.

Jednak tym co ucieszyło mnie najbardziej chyba – jest poprawiona aplikacja “podgląd”, która nie tylko umożliwia wreszcie seryjny podgląd zdjęć w sposób intuicyjny – ale też oferuje szereg udogodnień – jak szybka edycja, menu z “rozszerzeniami” czyli aplikacjami, które w uproszczonym trybie otworzą nam wybrane zdjęcie do edycji. Ciekawą opcją jest też ulepienie pliku PDF z wybranych zdjęć.

Całość, wreszcie pozwala zapomnieć o niesmaku odczuwalnym przy przeskakiwaniu między Windowsem a OSX – gdzie o dziwo to w Windows, lepiej przeglądało się duże ilości zdjęć.
Wreszcie będę mógł używać Adobe Bridge do innych celów niż swobodny podgląd serii zdęć.

Screenshoty.

Jeśli ktoś często wykonuje zrzuty ekranu – (jak na przykład ja 🙂 ) z pewnością ucieszy się widząc nową aplikację / funkcję, która nie tylko udostępnia możliwość wybrania trybu wykonania zrzutu, czy opóźnienia – ale też daje możliwość nagrywania video (bez otwierania QuickTime-a. Już za samą tę funkcję polubiłem Mojave.

Żeby było ciekawiej, aplikacja uruchamiana jest przez kombinację CMD+SHIFT + 5 – ale nawet po wywołaniu aplikacji, nadal można wykonać zrzut przez CMD + SHIFT +3, dzięki czemu udało mi się wykonać powyższy zrzut.

Inne ciekawostki

Prócz nowej aplikacji dyktafonu, ulepszeń w FaceTime i integracji z gadżetami iOS12 jest kilka ciekawych funkcji, wśród których najbardziej podoba mi się chyba “Continuity Camera” czyli szybkie wykonanie foty iPhonem i zrzuceniem zdjęcia na pulpit Maka. Niby mała rzecz – a jednak bardzo cieszy – zwłaszcza jeśli jest to seria dokumentów, skanowanych za pomocą nowej aplikacji w iOS.

Telefon oczywiście musi być sparowany z  naszym komputerem i musi być odblokowany.

Są też liczne udogodnienia dotyczące terowania “inteligentnym domem” znane już z iOS, oraz inne, mniej użyteczne drobiazgi – całość jednak pozostawia bardzo dobre wrażenie. DLa mnie wystarczające aby uznać upgrade za dobry i zasadny pomysł.

Wniosek

OSX 10.14 przynosi widoczne i użyteczne zmiany. Niektóre z nich są innowacyjne – inne są wyrównaniem stawki z Windowsem – gdzie pewne funkcje były już od dawna.

Cieszę się, że prócz dodawania ozdób i dziwacznych gadżetów, APple skupiło się na produktywności i rzeczach elementarnych, których w OSX brakowało.

Niby nie ma rewolucji , a jednak nowości cieszą i błyskawicznie zacząłem z nich korzystać – stąd bez oporów polecam upgrade niezdecydowanym!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *