Jedyne co Corel ma do zaoferowania… teraz taniej!

Nigdy nie byłem – i pewnie nie będę entuzjastą pakietu “Draw!”. Nie będę pisał dlaczego – bo szkoda miejsca i czasu.

Jest jednak w ofercie firmy Corel coś co zawsze było warte uwagi – może dlatego, że zostało stworzone przez FractalDesign a nie Corela… Oczywiście mowa o Painter’ze.

Do 5 stycznia, można go kupić z rabatem.
Jako , że jest to ostatni z produktów Corela, który jest jeszcze jakoś rozwijany – rabat nie jest wielki – ale zawsze coś.

W wersji Essentials 5, można przyoszczędzić 15%, w wersji pełnej – 5%.

Czy warto?  Czytajcie!

Wiele lat używałem Paintera (bodaj od wersji 4 – gdy jeszcze był firmowany przez wspomnianą, genialną firmę Fractal Design, która wsławiła się też doskonałymi filtrami dla Photoshop’a, jeszcze w czasach gdy było to narzędzie znacznie mniej popularne). Od pewnego czasu jednak próbowałem się zadowolić tym co oferuje Photoshop. Niestety bez całkowitego powodzenia – bowiem bardzo brakuje mi w PS zaawansowanych narzędzi malarskich.

Ciężko mi się było pożegnać z równowartością 300 funtów brytyjskich (będzie jakieś… 1600 pln) choć uważam, że program jest tego wart – mimo faktu, że odkąd Corel jest jego “właścicielem” rewolucyjnych funkcjonalności nie przybyło za wiele. Mając jednak w perspektywie coraz częstsze prace nad ilustracjami, postanowiłem kupić wersję “Essentials”, która jest okrojonym Painterem. Należy tu dodać, że dość solidnie okrojonym.

Trial – jazda próbna, na 30 dni.

Oczywiście jest wersja 30-dniowa dostępna za darmo, więc zainstalowałem, sprawdziłem – a po paru godzinach, nie czekając na zakończenie “triala” zakupiłem licencję.

Powiem uczciwie – dla większości ludzi, chcących porysować z użyciem digitizera – Essentials 5 jest całkiem wystarczające – choć znając pełną funkcjonalność, trudno jest przełknąć brak pełnej kontroli nad pędzlami itp…  Z drugiej strony… nabywamy program ponad 10x tańszy…

 Responsywność

Tym co jest największą barierą podczas rysowania a komputerze – jest oczywiście responsywność narzędzi i wydajność wyświetlania.

Kiedy pierwszy raz posiadłem Wacoma i używałem go z Painterem (v.4) – był rok 1999 i przyznam, że mimo stosunkowo szybkiego komputera pc, rysowanie w wyższej rozdzielczości było mało komfortowe.
Może jednak przesadzałem, bo w owym czasie śp. Pan Zdzisław Beksiński robił w Painterze takie rzeczy , że do dziś mi wstyd 🙂

Wiele czasu upłyneło – i obecnie nawet bardzo silne rozmycie akwarelowe działa błyskawicznie a efekty prezentują się doskonale – mimo wysokiej rozdzelczości w jakiej pracuję.

Nie ulega jednak wątpliwości, że nawet w porównaniu z przyjemnym, albo wręcz genialnym Procreate z iPada, Painter Essentials 5, na MacBooku spisuje się doskonale – z jednym malutkim “ale” – o czym później…

Małe “ale”

Program działa stabilnie a dostępność narzędzi, jak na tak tani produkt jest bardzo zadowalająca. Dotychczas (po ok. 10h. spędzonych z tym programem, katując Wacoma, zauważyłem tylko jeden problem związany z odświeżaniem obrazu gdy korzystamy z “gumki” przy usuwaniu elementów obrazu.
Otóż przy szybszych ruchach, wokół kursora pojawia się szary prostokąt co utrudnia ocenę wyników działania tego narzędzia na bieżąco.
Samo działanie narzędzia jest jednak ok.

Zastanawiam się na ile może to mieć związek z GPU Intel Iris w MBP a na ile z samym programem – poza tym jednak nie doszukałem się poważniejszych wad.

Może jeszcze nie podoba mi się fakt dziwnego zachowania gdy malujemy na nowych warstwach.

Niektóre narzędzia, nie tworzą śladu o płynnej przeźroczystości, lecz mają białą obwódkę – tudzież farba / kolor z jakiego korzystamy, rozmywana jest do koloru białego a nie do przeźroczystości.

Jest to istotna wada – ale prawdopodobnie trzeba się nauczyć z tym żyć.

Gdybym miał napisać czego nie ma – w porównaniu z “dużym” Painterem to wyszedł by z tego spory elaborat, latego ograniczę się tyko do stwierdzenia: Essentials 5 to naprawdę dobre, wszechstronne narzędzie do cyfrowego rysowania / malowania.

Painter jest absolutnym, niedoścignionym klasykiem na polu natural media” czyli symulacji narzędzi malarsko – rysunkowych i nic tu się raczej nie zmieni.  Jedynym programem zbliżonym komforcie użytkowania  i efektach jest wspomniany ProCreate  z iOS – i byłbym szczęśliwy widząc jego wersję dla OSX.

Czyli ile to kosztuje?

Z 15% upustem, płacąc w USD – bo jak się okazało, w dniu mojego zakupu, przelicznik z USD był korzystniejszy niż z euro lub GBP – kosztowało mnie to 144 pln.

Czy warto?

🙂 Naturalnie, że warto – chyba, że Wacom sprezentował wam Essentials wraz z tabletem. Ja niestety takiego szczęścia nie miałem.

Polecam zakup – zwłaszcza w obniżonej cenie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *