Głupi Apple, knąbrne Adobe i biedni użytkownicy

Kiedy wielkie firmy zarabiają tyle, że już nie muszą się martwić o klientów, zaczyna się dziać dokładnie to co obecnie z “nowym” OSX 10.13 “High Sierra”.
Użytkownicy z powodu głupich pomysłów Apple, żegnają się ze swoimi paruletnimi programami, które dotąd działały bez problemu, a w ekstremalnych przypadkach, jak np: dla użytkowników Adobe Creative Cloud – okazuje się , że nowy system zupełnie nie gada z wszystkimi, aktualnymi programami Adobe Creative Cloud, z aplikacją kliencką na czele.

Co się zmieniło w OSX 10.13?

To co zwykle, kiedy Apple sili się na innowacyjność: NIC WARTOŚCIOWEGO.
Kończy się powoli era aplikacji 32-bitowych. Tyle możemy wywnioskować.

Największa zmianą jest jednak nowy system plików: APFS, który zwiększa bezpieczeństwo (według zapewnień Apple). Zmiana jest o tyle dotkliwa, że partycja systemowa musi bazować na tym systemie – nie mamy wyboru. Przy upgradzie systemy np: z 10.12 dojdzie do konwersji. Przy nowej instalacji, nawet nie wiemy, że system sam dokonuje za nas wyboru. DOwiadujemy się po fakcie.

Co wiąże się z nowym systemem plików? 
Nie będę udawał znawcy – choć czytałem co nieco o nowych kontenerach zapisu kompresowanego obrazu i wideo , który zajmuje mniej miejsca na dysku. Ciekawe.
Ale nie ujęło mnie to jakoś… Nie będę bowiem przepisywał wszystkich zdjęć aby oszczędzić 10 czy 15% miejsca.
Faktem jest jednak, że APFS domyślnie wprowadza rozróżnianie wielkości liter w nazwach plików, co z jakiegoś powodu jest solą w oku Adobe – bowiem od 2015 roku programy Adobe nie chcą działać na partycjach z tym “ficzerem” co jest dla mnie tak samo głupie co niezrozumiałe.

Jakie są skutki “nowości” ? 

Wiele starszych programów, jak Corel Painter Essentials 5, (i pewnie Painter z podobna datą wydania) nie będą działać z powodu focha na system plików – i być może parę innych, tajemniczych właściwości OSX 10.13.

To jest dramat. W dziadowskim, skądinąd Windowsie to rzadkość, żeby cykl życia aplikacji był skracany do 3 lat…

Z mojej osobistej listy, nie działają :

– Painter Essentials 5
– VMWare Fusion 7
– MS Office
– Filemaker
– oprogramowanie Wacom
– gry Steam

A co na to Adobe ?

Adobe “zlewa” applowskie wynalazki od ponad 2 lat.
Nie zrobili nic aby zaadresować zgłaszane problemy z HFS+ i nowszymi systemami plików.
Obecnie, nie mają żadnego planu na naprawienie sytuacji.

Jeśli płacicie abonament, nie wskóracie nic.
Jeśli robiliście upgrade – to będziecie mieli “tylko” problemy ze scratch-dyskami.
Jeśli postawiliście system na nowo, nie zrobicie nic i czeka was downgrade – czyli przygotowanie samouruchamialnego nośnika z instalacją Sierry (10.12). Inej drogi póki co nie ma…

Straszenie rezygnacją z abonamnetu kończy się rozmową z Kriszną, Ravim czy innym mieszkańcem Indii, który ez mrugnięcia okiem zamknie waszą subskrypcję.

Nie uzyskacie refundacji (ew. za bieżący miesiąc przy ostrej dyskusji).
Żadnych informacji jak zaradzić problemom, żadnej pomocy…

Co dalej ?

 

Ja przekonałem się o całej sprawie przez przypadek.
Nawet nie wiedziałem ,że z nową instalacją systemu “wtoczy” mi się najnowszy OSX.
Kiedy skończyłem instalację było już “po ptakach” .

Po kilku godzinach walki, przywróciłem system do wersji 10.12.
Suport Adobe spuścił na mnie hinduską obojętność, rozśmieszając mnie przy tym “botoidalnym” podejściem ludzi, którzy kompletnie nie wiedzą co się dzieje i serdecznie im to spływa po łydkach…

Wróciłem do OSX 10.12 i poczeka co dalej.

Prawdę mówiąc, boleśnie dotarło do mnie, że zarówno Apple jak i Adobe, klienta mają głęboko w okrężnicy.

Dlatego cieszy mnie agresywna kampania Affinity Photo.
Trzymam za nich kciuki i mam nadzieję, że odgryzą Adobe kawałek rynku.

Z ostatniej chwili: 

Dostałem informację od znajomego, który wykonał upgrade do 10.13. na MB Air 2015.
Nie widzi żadnych problemów – nawet z MS Office.
Być może zatem jedynie nowe instalacje na tą chwilę są obarczone opisanymi problemami. Oby tak było.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *