Dojrzewanie pomysłu

Pierwsza wersja logo LeanNovationCzęsto spotykam się z tym, że najlepiej przyjmowane są te pomysły, które powstają na ostatnią chwilę.
Tuż przed wysłaniem, na ostatnia chwilę przed terminem albo zwyczajnie zrobione tylko po to aby dać klientowi większy wybór.
Narysowane na skrawku papieru, a czasami pozlepiane z kilku pomysłów. Niedbale i w pospiechu. Może to kwestia lekkości, z jaką takie projekty powstają, a może to zwyczajny chichot losu.
Często jednak się to zdarza – stąd zaczynam to powoli traktować jak regułę.
Na szczęście, są projekty, w których pierwszy pomysł jest efektem długich eksperymentów i przemyśleń. Materiałem do długiej i kierunkowej obróbki, docenionym przez odbiorców. Prawdziwy owoc starannie dopieszczonej myśli i drobiazgowego klikania.

Jednym z takich projektów, jest zupełnie świeży logotyp LeanNovation.
Po przydługim, wstępie myśleć by można że powstawał miesiącami… Nie – tak na prawdę spędziłem nad nim kilka godzin, ale droga jaką przeszedł jest dość długa i dobrze ukazuje ewolucję pomysłu wzbogacanego o kolejne detale.

A gdzie powstał? Tam gdzie każda wartościowa myśl 🙂
W miejscu odosobnienia i szumiącej wody…

Kolejna wersja logo LeanNovationLogo miało oddawać ideę metodyki SixSigma oraz innowacji w podejściu do procesów Lean.
Stąd, zmyślna nazwa projektu: LeanNovation.

Znak miał być równie zmyślny i dla tego, z prostego pomysłu stał się dość zakręconym wariantem pierwotnej wersji. Na dodatek zawarł nawiązanie do korporacyjnego logo, które jednocześnie jest na tyle dyskretne, że nikomu nie powinno to przeszkodzić. A wszystko to po to, aby bez żenady móc założyć koszulkę z owym logotypem , nie tylko na firmowa imprezę.

Wynik? Osobiście jestem zadowolony – nie dla tego że rezultat mnie zachwyca – ale dzięki temu, że poprzez naturalną ewolucję pomysłu udało mi się narysować coś, co intuicyjnie wpasowało się w oczekiwania odbiorców i przypadło do gustu ludziom nie mającym żadnego związku z projektowaniem.
Zatracił wprawdzie nawiązanie do SixSigmy, ale jakoś nikomu to nie przeszkadza. Sztampowa Sigma, pojawiająca się wszędzie, najwyraźniej wcale nie była nikomu potrzebna 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *