Dla czego iPad a nie Nexus 10?

ipad4 czy Nexus10?Zanim ktokolwiek posądzi mnie o fanatyzm – bo tak się zwykle kończą podobne dyskusje – zaznaczam – nie jestem fanatykiem Apple. Co więcej – jestem wielkim entuzjastą Androida i umiem całkiem dobrze wykorzystać jego potencjał wespół z narzędziami z chmury Google.  Mam jednak pewne oczekiwania estetyczne, które sprawiają że każda decyzja o zakupie oznacza koszmar analiz, porównań i rozterek. Licznych pytań, zagłębiania się w najdrobniejsze szczegóły i wahania nastrojów oraz fascynacji. Moja rodzina wie to najlepiej…

Z Androidem związany jestem od ponad 3 lat i zawsze starałem się z niego uczynić moją alternatywną platformę do pracy mobilnej – momentami nawet z całkiem dobrym skutkiem.
Mam też solidne podstawy w zakresie systemów unixo-pochodnych, co sprawia że z Androidem jest nmi po drodze choćby dzięki licznym aplikacjom zmigrowanym z linuxa itp…

Skąd zatem wahanie i ten kontrowersyjny tytuł? Już wyjaśniam.

Postanowiłem zainwestować w dobry tablet.

Praca online, po 10-12 godzin dziennie, jest wystarczającym powodem aby zastąpić czasem laptopa i biurowe krzesełko, na wygodny fotel czy kanapę… albo stołek barowy 🙂

Jako osoba uzurpująca sobie posiadanie zmysłu estetycznego i dość dobrego słuchu, mam poważny kłopot z doborem monitorów, głośników, słuchawek itp.

Z tego też powodu wybór tabletu, który miał być połączniem zabawk i przenośnego biura nie była łatwa bowiem dostępne obecnie na rynku urządzenia o dobrej wydajności, prócz wysokiej ceny, smuciły licznymi niedociągnięciami…
Przeszedłem daleką drogę, poznając najlepsze z urządzeń opartych o Androida 4, wielordzeniowe procesory i matryce wysokiej rozdzielczości, napędzane chipsetem Tegra3.

Asus Transformer

Wiązałem z nim wielkie nadzieje i właściwie od początku byłem pewien że go kupię. Świetna obudowa, wydajny procesor i oczywiście Tegra3 ze swą mocą i energooszczędnością. Na dodatek z kapitalna klawiaturą, czyniącą z tabletu właściwie pełnoprawnego netbooka.

Transformer TF-300 tablet

Model TF300, z klawiaturą, to obecnie koszt ok. 2200 pln. Sporo – ale to dość dobre, uniwersalne urządzenie.
Nie jest jednak idealne.

  1. Słaba kolorystyka matrycy LCD
    Jako grafik i esteta, byłem poważnie rozczarowany jakością obrazu.
  2. Jakość materiałów obudowy
    Plastik lekko trzeszczący w rękach budzi bardzo mieszane uczucia
  3. Zawias klawiatury i klik / ergonomia klawiszy
    Niestety, nie jest to zbyt solidne rozwiązanie i klawisze okazują się nie być zbyt wygodne do szybkiego pisania.
  4. Upgrade do najnowszej wersji Androida 4 (obecnie 4.2) nie jest zbyt pewny…

Zniechecony też trochę anglojęzycznymi recenzjami osób, które pracują na Transformerze nieco dłużej, porzuciłem ten pomysł.

W międzyczasie pojawił się w Polsce Nexus7 i zapowiedziano jego większego brata – Nexusa10, który nagle stał się moim wielkim marzeniem…

Galaxy – dziecko złego Samsunga…

Nexus10 od początku mnie zafascynował niezwykła matrycą o potężnej rozdzielczości ekranu – 300 dpi!

Marzenie wieku dziecięcego, kiedy zaczynałem pracę w dtp i wyświetlanie obrazu z rozdzielczością taką jak w druku offsetowym.

Nagle stało się to możliwe za pomocą 10″ urzędzenia. Szok.
Super moc procesorów Exynos, GPU Mali 604 i … wielkie logo samsunga na plecach plastikowej obudowy 🙁

Słowem – super sprzęt opakowany w pudełko śniadaniowe.

ipad4 czy Nexus10?

Dlaczego właściwie nie lubię Samsunga kiedy cały świat chłonie bez zastanowienia  każdy ich wynalazek ?

Jestem w wieku, kiedy oceniam rzeczy według doświadczenia życiowego. Nie kieruję się sympatią czy uprzedzeniem.
jeśli jednak ktoś raz potraktuje mnie jak byleco, nie mam w zwyczaju bez powodu dawać drugiej szansy.
W moim wieku, człowiek zaczyna też gardzić modami, trendami i owczym pędem, szukając tego co na prawdę spełnia oczekiwania a jedynie nęci ładnym opakowaniem.

Moim pierwszym urządzeniem z Androidem, był nieszczęsny Galaxy 5700 (Spica).
Najtańszy model Samsunga, którym firma zarabiała na nowsze produkty tej serii.

Mimo popularności, okazał się niewydolny, zamulony i… szybko przestał być wspierany.
Całe szczęście wypuszczono jeszcze dla niego Cyanomod, który pomógł mi uczynić z niego w miarę użyteczne urządzenie.

Uczę się chyba powoli, bo następnym urządzeniem , mimo złych doświadczeń z koreańczykami był Glaxy 9001 – S Plus.
Krótko produkowany , nie spokrewniony z niczym model, który sama firma ukrywała przed światem nie przyznając się do niego na swojej stronie www.
Nie można go było ani zarejestrować, ani wykorzystać usługi lokalizawania telefonu, która miała być normalną funkcjonalnością tego dla modelu.

Szczerze znienawidziłem koreańczyków za olanie mnie i pozostawienie z niestabilnym, restartującym się urządzeniem, z ręką w nocniku. W czasie kiedy popularny SGS9000, doczekał się dystrybucji Andro 4.0 – mój dziadowski S+ nie miał szans na nic bo był za mało popularny.
Obiecałem sobie, że NIGDY już więcej, koreański potentat nie zarobi na mnie ani złotówki.

Ale żeby nie było że obrażalski ze mnie dzieciuch, postanowiłem jednak obejrzeć ofertę osławionych tabletów Samsunga – Tab2 i Note2, które parametrami pozwalały wierzyć ze nie będzie źle i może jednak złamię się po raz kolejny…

Galaxy Tab 2

Z zewnątrz – dość schludnie wykonane urządzenie, które jednak niczym się nie wyróżnia.
Przeciętna (na dzisiejsze czasy) rozdzielczość ekranu (1280 px w pionie) nie powala.
Do tego lichuteńki procesorek o dwóch rdzeniach po 1GHz. Niby wystarczy do przeglądania stron i gier – a jednak zupełnie nie tego szukam.

Bardzo przyzwoita jest jednak cena – ok 1200-1300 pln. To może niektórych przekonać.
Niektórych.

Galaxy Note2

Flagowa łódka Samsunga. Chwilowo nic lepszego nie mają pod własnym szyldem.
Za blisko 2.300 pln otrzymujemy solidnie wyglądające urządzenie o dobrze wykonanej obudowie, i nieźle prezentującej się matrycy – acz jej rozdzielczość nie jest nic lepsza niż w Tab 2.

Jest rysik.
Super, ale mogę go dokupić nawet do telefonu. Koszt to 12 do 30 pln.  Zatem żadna rewelacja.

Plusem jest Samsungowy menadżer okien dla Androida 4.1. Jest ciekawy i w zestawie jest kilka fajnych aplikacji biurowych.
Jednak jak dla mnie -= nic nie usprawiedliwia wysokiej ceny…
Matryca – choć lepsza niż w Tab 2 (wg. mnie) nadal nie powala.

Nexus 10

 Mój sen nocy zimowej. Czekałem na niego jak dziecko na Boże Narodzenie.

I jak to w życiu bywa, rzeczywistość okazała się brutalna.

Mimo świetnych parametrów, Samsung, produkujący Nexusa 10 dla Google, przyoszczędził na obudowie, kóra okazała się dalece bardziej klamociasta i dziadowata niż w innych koreańskich tabletach.

Super matryca o rozdzielczości 300 dpi faktycznie powala gestością obrazu – ale… kolorystyka sprawia że poczułem się jak… mocno rozczarowane dziecko.
Widząc stłumione barwy pozbawione dynamiki, poszukałem nieco bardziej obiektywnych opinii na ten temat i okazało się, że pokrycie przestrzeni RGB w Nexusie 10 jest jeszcze słabsze niż w Nexusie7, gdzie jakość obrazu też – nie ukrywajmy – nie powala.

Brak gniazda dla  kart SD – może nie jest wielką wadą, ale w urządzeniu z tak elastycznym systemem jak Android, było by to miłym dodatkiem. Obecnym zresztą w większości lepszych modeli u konkurencji.

Gwóźdź do trumny.

Dostępność Nexusa 10 tez nie jest jego mocną stroną.
Próbowałem go kupić w salonie Vobis, gdzie – jak się okazało – jest tylko wersja 32GB, która kosztuje kolejne 300 pln więcej. Spora różnica za 16GB pamięci flash – ale byłem zdeterminowany.

Uratował mnie przypadek… Nie zadziałał kod promocyjny przy zamówieniu w sklepie internetowym 🙂
Poczytałem więcej i… przekonałem się, że nie jest to urządzenie dla mnie.

Mimo mocy i niekwestionowanego potencjału systemu Android, przy silnym wsparciu Google-a, Naxus i beze mnie i mojej opinii zawojuje rynek.

Nie będize to jednak triumf tak spektakularny jak mogło by się wydawać.
ten kto choć raz wziął do ręci nowego iPada z ekranem Retina wie, dlaczego tak właśnie będzie.

Sony Xperia Tab Z

Model S był estetyczny, ale zarówno jego ekran jak i stosunek ceny do jakości nie powalał na kolana.
Mimo, że podobal mi się i miał kilka użytecznych funkcji jak choćby program emulujący piloty IR do róznych urządzeń.
Sony też zadbało o ładną nakładkę na UI.

Model Z zmienił zupełnie sytuację.

XPeria tablet ZPiękna, metaliczna  obudowa, z inkrustowanymi przyciskami zachwyciła mnie formą. Ekran Bravia o rozdzielczości Full HD też pozwalał wierzyć, że znalazłem urządzenie dla siebie.

Doskonały procesor Snapdragon S4, o 4 rdzeniach 1.7MHz i tegra 3, a do tego gniazdo SD i wodoodporna obudowa.
Moim zdaniem – najbardziej niezwykłe i zaawansowane urządzenia z Androidem na dzień dzisiejszy.

Byłem na etapie, kiedy cena w okolicach 2.500 pln juz mnie nie przerażała więc uznałem że może warto poczekać, gdyż na chwilę mojego zakupu tablet ten pojwił się dopiero w Japonii.

Jedgo cena – w przeliczeniu z Yenów – to 1700 pln, ale przecież euro-kołchoz kocha cła – zatem szacując po różnicy w cenie na modelu S (1.110 pln w yenach – 1700 w polskim sklepie) wyszło mi że cena 2.500 – 2.700 to granica jakiej należy się spodziewać.

Pokonała mnie jednak obojetność polskich sprzedawców Sony.
Dezinformacja, brak świadomości i brak zainteresowania sprawą, osłabiły mnie.

Byłem chyba przez pewien czas, najlepiej poinformowaną osobą w okolicy, na temat tego co Sony planuje w zakresie sprzedaży tego tabletu w Europie. nic mi jednak z tego nie przyszło. Kiedyś bardzo czekałem na premierę lustrzanki Alfa DSLR-550. Kiedy nastąpiła, przesiadłem się z rozpaczy na Nikona 🙁

Poddałem się, dodatkowo zniechęcony dotychczasową polityką Sony w zakresie release-u systemu Android. Nie ma co ukrywać, nie jest to mocną stroną japończyków…
Może pochopnie – ale nie zwykłem żałować decyzji. W końcu to nie dożywocie…

Apple iPad4.

Nie lubiłem nigdy iOS-a z tym jego idiotoodpornym, nie budzącym wątpliwości interfejsem użytkownika.
Z tymi gestami i jednym jedynym klawiszem HOME. I traktowaniem użytkownika jak przecietnego amerykanina…

Wyrosłem na gruncie MacOS Classic, ale moja więź z nadgryzionym jabłkiem rozluźniła się kiedy zająłem się projektowaniem www i potrzebowałem taniego, wydajnego sprzętu.

wielbiałem jednak zawsze jakość interfejsów i estetykę wykonania wszystkiego co widać na ekranie. Budziło to mój zachwyt i cichą zazdrość użytkownika Androida, gdzie każdy w garażu mógł wyklikać aplikację – lepsza lub gorszą , i zamieścić ją w sieci jako pakiet .0apk, lub wrzucić do Google Play.

A jadnek okazuje się, że prostota obsługi nie jest niczym złym.

I brak przycisku opcji, czy uproszczenie pewnych ustawień wcale nie musi byc problemem.
Kiedy wszystko działa szybko, płynnie i bez przycięć, nagle przestajemy się martwić, że coś wygląda inaczej niż przywykliśmy.

Oczywiście, ze główną zasługą iOS jest homogeniczna platforma sprzętowa – w pełni koordynowana przez jedna firmę – Apple.
Nie ma klonów, różnych chipsetów, procesorów o odmiennych architekturach. Wszystko jest przewidywalne i jednolite.

I dopóki się to przekłada na jakość i stabilność działania – nie mam nic przeciwko.

Użytkowe aspekty iPada

Dużo rysuje i nie ukrywam, ze tablet tez ma być narzędziem, które mi w tym pomaga.
Jest kilka świetnych aplikacji na tablety, pozwalacjące cieszyć się szkicowaniem i malowaniem wprost na ekranie – choćby SketchBook.

Nie udało mi się go uruchomić na Nexusie 10, jednak na Note2 – nie nadążał on niestety za moimi ruchami.
iPAD tego problemu nie ma. Rysowanie jest całkiem naturalne a i dostępność programów do szkicowania, malowania i modelowania 3D jest wyraźnie lepsza.

Czego nie lubię w iOS6 ?

Bezpieczeństwo i ograniczenie swobody w systemie operacyjnym…

Nie mamy możliwości buszowania po systemie plików jak nam się podoba. Każdy program ma własną piaskownicę, z własną pulą plików, z jakich może korzystać. Troche to dzikie i irytujące.

Do tego iTunes… Działa nieźle – jest dość wygodne  – ale uwiązanie wszystkich czynności administracyjncyh do tego narzędzia męczy…
Jest to rozwiązanie dopracowane i bardzo wszechstronne – ale nie koniecznie zgodne z moimi upodobaniami.

Słowem – brakuje w iOS tej unixowej swobody działania, która pozwala nam pogrzebac kiedy przyjdzie nam na to ochota.
Może jednak jest to właśnie cena za stabilność i jakość działania…? Skłaniam się ku takiemu myśleniu.

 Prywatności i bezpieczeństwa danych, można chronić w iPadzie jak cnoty – co tez nieraz bywa irytujące – ale ogólnie trudnoo jest nie docenić sposobu jak zorganizowano komunikację między systemem a użytkownikiem.
Usługi, procesy, wątki… nie w iOS -tutaj nikogo to za mocno nie interesuje. Nie ubija się nieaktywnych programów – bo application cache działa na tyle dobrze, ze nie pojawia się taka potrzeba.

Co jest bezcenne?

Od momentu wyjęcia tabletu z pudełka, czujesz ze masz do czynienia z produktem, nad którym ludzie pracowali w najdrobniejszych szczegółach.
Wszystkimi zmysłami czujemy różnicę w obcowaniu z iPadem względem innych urządzeń tego typu.

Trochę trudno to racjonalnie wyjaśnić – ale całość odczuć z używania iPada, przez UI, jakość aplikacji, wydajność i jakość obrazu oraz dźwięku, powoduje że zaczynasz rozumieć dlaczego ludzie tak licznie to kupują…

Wbrew zabawnym reklamom Kindla, gdzie użytkownicy iPadów to geje 🙂

Jakkolwiek myślą innowiercy – aplikacje graficzne, muzyczne i gry, mimo , ze w większości kosztują (od 0.89 eur do 9 eur) wyznaczają granicę, do której Android dopiero musi dotrzeć.
Widzę to też jako ciągły użytownik smartfonów z Androidem.
nie stałem się nagle wielkim przeciwnikiem Androida. Było by to śmieszne.
System ten nadal jest świetnym środowiskiem do pracy. W wielu aspektach lepszym niż iOS.

Jednak sprzęt z Andro, przegrywa z kretesem, podobnie jak oprogramowanie, które często nie uwzględnia różnic sprzętowych i jest mocno niestabilne.

Liczę, że ten kto dobrnał do końca tego przydługiego tekstu, wyciągnie z niego pewną myśl jaką chciałem przekazać.
Myśl nie mówiącą o tym co jest fajne a co passe, lecz że przywiązanie do platformy jest niczym wobec pewnych oczekiwań, którym trzeba być wiernym.

Wydając ciężko zarobione pieniądze, mamy prawo wymagać i trwajmy w tym – bo to jedyny sposób, aby uniknać frustracji i rozczarowań.
Technologia ma cieszyć a nie naginać nasze wymagania do tego co możemy otrzymać w określonej cenie.

Według mnie, przyjmując takie kryteria – urządzenia Apple nadal wygrywają.
Problem w tym, że mając iPada, zaczynam znów mysleć o posiadaniu iMaca…

To pisałem ja, zadowolony, heteroseksualny użytkownik białego iPada.  🙂
(który nadal lubi używać Androida)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *